Już w najbliższą sobotę (03.10) w Klubie Filmowym “Pod Gilem” pokażemy “Windą na szafot”. To wyjątkowa okazja, by odkryć na nowo ten hipnotyzujący thriller noir z niezapomnianą rolą Jeanne Moreau, nowatorskimi zdjęciami Henriego Decaë i atmosferą, która uczyniła z filmu Louisa Malle’a jedno z najważniejszych dzieł francuskiej kinematografii końca lat 50-tych.
Debiut, który zapowiadał narodziny nowego kina
Kiedy Louis Malle realizował „Windą na szafot”, miał zaledwie 24 lata. Choć był to jego pierwszy pełnometrażowy film fabularny, zdążył już zapisać się w historii kina jako współtwórca nagrodzonego Oscarem i Złotą Palmą dokumentu „Milczący świat”, zrealizowanego wspólnie z Jacques’em-Yves’em Cousteau. Debiut fabularny okazał się równie spektakularny. Adaptując powieść Noëla Calefa, Malle połączył klasyczny kryminał noir z nowoczesnym językiem filmowym, zapowiadając estetykę, która już wkrótce miała zostać nazwana francuską Nową Falą. Swoboda prowadzenia kamery, zdjęcia realizowane w autentycznych paryskich plenerach i niezwykła dbałość o atmosferę sprawiły, że „Windą na szafot” do dziś uznawane jest za jeden z najważniejszych filmów przełomu lat 50-tych i 60-tych.

Jeanne Moreau – twarz francuskiego kina
„Windą na szafot” otworzyło Jeanne Moreau drogę do międzynarodowej kariery i uczyniło z niej jedną z największych ikon francuskiego kina. Louis Malle poznał Jeanne Moreau w 1956 roku, gdy aktorka występowała w paryskiej inscenizacji „Kotki na gorącym blaszanym dachu” Tennessee Williamsa. Rok później obsadził ją w głównej roli swojego fabularnego debiutu. Jako Florence Carala Moreau stworzyła kreację pełną niepokoju, determinacji i melancholii. Szczególnie pamiętne są sceny jej nocnej wędrówki po Paryżu w poszukiwaniu kochanka. Malle filmował aktorkę głównie w naturalnym świetle miasta, wydobywając z jej twarzy emocje z niezwykłą subtelnością. Dzięki temu Moreau została pokazana z niezwykłą szczerością i autentycznością. Rola w „Windą na szafot” zapoczątkowała ważny etap w karierze Moreau – aktorka w kolejnych latach współpracowała z najwybitniejszymi reżyserami europejskiego kina, m.in. François Truffautem, Michelangelo Antonionim, Luisem Buñuelem i Orsonem Wellesem.

Jedna noc, jedna projekcja, jedna z najsłynniejszych ścieżek dźwiękowych w historii kina
Muzyka Milesa Davisa do „Windą na szafot” narodziła się w wyjątkowych okolicznościach. Podczas pobytu w Paryżu legendarny trębacz obejrzał film, sporządził kilka notatek, a następnie zaprosił do studia grupę muzyków. W nocy z 4 na 5 grudnia 1957 roku, obserwując wyświetlane na ekranie sceny, muzycy improwizowali kolejne utwory niemal na żywo. Efektem była jedna z pierwszych w historii kina improwizowanych jazzowych ścieżek dźwiękowych, uznawana dziś za kamień milowy zarówno muzyki filmowej, jak i jazzu. Sesja do „Windą na szafot” przypadła na ważny moment muzycznych poszukiwań Milesa Davisa i jego zainteresowania jazzem modalnym, który niespełna dwa lata później znalazł pełne rozwinięcie na przełomowym albumie „Kind of Blue”.

Choć od premiery minęło niemal siedem dekad, „Windą na szafot” pozostaje dziełem zaskakująco współczesnym. To perfekcyjnie skonstruowany thriller, ale również film o przypadku, namiętności i nieuchronności losu. W pamięci widzów zapisał się nie tylko dzięki intrydze, lecz także niezwykłemu połączeniu obrazu i muzyki – melancholijna trąbka Milesa Davisa prowadzi bohaterów przez nocny Paryż, stając się niemal ich wewnętrznym głosem. To właśnie ta wyjątkowa relacja między obrazem a jazzem sprawiła, że film do dziś pozostaje jednym z najczęściej przywoływanych przykładów idealnego dialogu kina i muzyki.

Nowa kopia filmu po rekonstrukcji cyfrowej pozwala odkryć na nowo zarówno hipnotyzujące zdjęcia Henriego Decaë, jak i ponadczasową kreację Jeanne Moreau oraz legendarną muzykę Milesa Davisa.
Gospodarzem sobotniego spotkania będzie Wojtek Tutaj – filmoznawca, dziennikarz i krytyk filmowy – który wprowadzi nas w historię powstania filmu oraz poprowadzi dyskusję po seansie.






