Z okazji 75 urodzin Daniela Olbrychskiego Kino za Rogiem w Płocku zaprasza na zrekonstruowany i zmontowany na nowo, kultowy film Jerzego Hoffmana – POTOP REDIVIVUS (Potop odrodzony).
Seans miał się odbyć 26 lutego 2020 o godz. 18, ale ze względu na awarię sieci wodociągowej musimy go przenieść na:
5 marca 2020 na godz. 18.00
UWAGA! Bilety zachowują ważność.
Dla każdego, kto czytał drugą część sienkiewiczowskiej trylogii i widział film Hoffmana, Andrzej Kmicic będzie miał twarz Daniela Olbrychskiego.
A podobno, 46 lat temu, kiedy Jerzy Hoffman ogłosił, że to on zagra postać chorążego w ekranizacji „Potopu ” , wszyscy fani sienkiewiczowskiej trylogii uznali, iż zupełnie nie nadaje się do tej roli. Olbrychski chciał zrezygnować, ale przeważył głos Kirka Douglasa, z którym polski aktor się przyjaźnił.
Douglas stwierdził, że skoro jego osoba wywołuje ogólnonarodową dyskusję, to rolę ma brać i zagrać tak, żeby wszyscy potem go za złe słowa przepraszali. Tak też się stało, a już w 1976 roku Olbrychski uzyskał pierwsze miejsce w plebiscycie zorganizowanym przez „Express Wieczorny” na najpopularniejszego aktora 30-lecia polskiej kinematografii.
Był pierwszym polskim gwiazdorem zachodniego typu. Nie miał kompleksów wobec wielkiego filmowego świata, imponował siłą przebicia.
Dziś myśląc o Rafale Olbromskim („Popioły”), o sportowcu Marku z „Jowity”, Bolesławie z „Brzeziny” czy Karolu Borowieckim z „Ziemi obiecanej” widzimy twarz Daniela Olbyrchskiego. Najmocniej jednak obraz aktora kojarzy się nam właśnie z postacią chorążego Kmicica.
Potop odrodzony
Kilka lat temu, z okazji 40 premiery filmu przygotowano „Potop Redivivus.” Jerzy Hoffman zdecydował się tchnąć w swój film nowe życie, gdy Filmoteka Polska wspólnie z telewizją tvn podjęła się cyfrowej rekonstrukcji filmu.
Do współpracy zaprosił Marcina „Kota” Bastkowskiego – montażystę odpowiedzialnego także za „Ogniem i mieczem”. Stała się rzecz niebywała. Film został skrócony z ponad pięciu do trzech godzin, przy zachowaniu spójności głównej intrygi – zarówno melodramatycznej, jak i przygodowej. Bastkowski i Hoffman postanowili zrezygnować z kilku wątków filmu, m.in. wątek Brauna (Jerzy Fedorowicz), sługi, który ratuje przed gwałtem filmową Oleńkę, płacąc za to cenę życia, nie znajdziemy też majestatycznych, ale przydługawych scen przemarszu szwedzkich wojsk.
Skrócona wersja nie straciła jednak na widowiskowości i dynamice. Przeciwnie – natłok wątków sprawia, że w kilku ostatnich sekwencjach „Potop Redivivus” pędzi z ogromną prędkością. Dzięki nowemu montażowi kilka scen zyskuje zaś nowe życie – bitewne starcia wydają się jeszcze bardziej efektowne, a z paru scen wydobyty został wcześniej trudno dostrzegalny komizm.
W hołdzie dla Zenona Pióreckiego – pierwszego, znakomitego montażysty filmu, znalazła się jedna scena niemalże nienaruszona podczas montażu – pojedynek Kmicica i Wołodyjowskiego.
Zdajemy sobie sprawę, że większość z Państwa widziała pierwotną wersję w telewizji, ale zapewniamy, że każdy, kto obejrzy przygody Andrzeja Kmicica na wielkim ekranie, przyznam nam rację. A racja jest tylko jedna! Dopiero w kinie „Potop” wygląda tak, jak zawsze powinien wyglądać. Dopiero na szerokim ekranie podziwiać można operatorski geniusz Jerzego Wójcika i rozmach filmu Jerzego Hoffmana.
Zapraszamy 5 marca 2020 o godz. 18. Wiwat Daniel Olbrychski. Potop Redivivus!
(rł)
w artykule wykorzystano materiały z culture.pl, adapter.pl, se.pl






