Żaden obraz w historii polskiej kinematografii nie został tak źle potraktowany przez cenzurę jak ten. Pocięta, spalona taśma. Brak premiery. O filmie, kręconym na przełomie 1970 i 1971 roku zaczęły krążyć i nadal krążą legendy. Powracające od widzów pytania dotyczące filmu „5 i ½ Bladego Józka” w reż. Henryka Kluby skłoniły nas do przypomnienia kilku historii związanych z tym filmem. Zapraszamy do lektury.
– Jest mi niezwykle przykro mówić o tym filmie, bo właściwie tego filmu nie ma – wspominał, w jednym z ostatnich wywiadów, Henryk Kluba. W jednej ze ostatnich scen filmu, zachowanych przez cenzurę, na lewym brzegu Wisły płonie motocykl. Ten piękny, symboliczny kadr, inspirowany „Easy Riderem” D. Hoppera, jest również symbolem tego, co z tym filmem zrobiła cenzura. Ale zacznijmy od początku…
Jest 15 maja 1969 roku. Nad tekstem „Skurczybyk, czyli 5 i ½ Bladego Józka” Wiesława Dymnego Komisja Oceny Scenariusza toczy gorącą dyskusje, ale ostatecznie ocenia go dobrze, wydając opinię: skierować do realizacji.

Biblioteka i Czytelnia – Filmoteka Narodowa
Harley mój, to jest to…
Wrzesień 1970. Tuż przed przystąpieniem do zdjęć reżyser Henryk Kluba i scenarzysta Wiesław Dymny spotykają grupę warszawskich fanów Harleya – Davidsona, którym przewodzi Wojciech Echilczuk – student Politechniki Warszawskiej. Po tym spotkaniu nic nie będzie już takie samo, a szczególnie scenariusz.
– W tygodniku „Ekran” przeczytałem, że Kluba szuka statystów do swojego filmu o motocyklistach. Natychmiast napisałem do niego list. Chcieliśmy zarobić pieniądze. W 1968 roku założyłem w Warszawie klub Harleya Davidsona. Kupiłem motocykl, wyremontowałem, znalazłem jeszcze kilku kolegów. Ta pasja pochłaniała wszystkie moje pieniądze. Dorabiałem malowaniem mieszkań – wspominał w Płocku. Kluba zaprosił motocyklistów na stadion warszawskiej Gwardii. Przyszedł razem z Wiesławem Dymnym i kierownikiem produkcji. – To była jesień 1970 roku. Pojawiliśmy się na tym stadionie. Gdy usłyszeli dźwięk harleyów, zmienili koncepcję filmu. Pierwotnie bohaterowie mieli jeździć na lekkich motocyklach. Błyskawicznie podjęli decyzję.
rozmowa z Haliną Golanko i Wojciechem Echilczukiem
aktorami filmu 5 i 1/2 BLADEGO JÓZKA,
25 listopada 2017 | Kino za Rogiem w Płocku
Potem, już podczas realizacji filmu w Płocku i długich rozmów coraz bardziej ulegali urokowi młodych pasjonatów. Wieczorami Kluba tworzył nowe sceny, Dymny dopisywał nowe dialogi. Nie było w tym nic dziwnego, taki był ich styl pracy. Ważne jednak, że projekt zaczął mocno odbiegać od tego, co zaakceptowała KOS.
– W połowie kręcenia filmu przyjechał jakiś minister i uprzedził twórców filmu, że ponieważ zmienili scenariusz, to film tak czy owak powędruje na półkę. (…). Biedny pan Henryk Kluba! Zmienił scenariusz pod naszym, harleyowców, wpływem, a cenzura komunistyczna pogroziła mu placem: nie wolno, niegrzeczny artysto! – wspominał Wojciech Echilczuk, który zagrał w filmie postać Basiora – lidera motorowego gangu.
Henryk Kluba zapamiętał to inaczej: Kiedy skończyliśmy zdjęcia, które kręciliśmy głównie w Płocku, na terenie rafinerii i na terenie miasta, jakiś donos poszedł do Warszawy. I ja, ledwie przyjechałem do Łodzi, ledwie posklejałem te sceny, już zostałem wezwany i urządzono mi taką… dintojrę. Oczywiście film zakwestionowano całkowicie.
5 i 1/2 Bladego Józka, czyli…
– Impulsem do powstania scenariusza była notatka w którejś z gazet, autentyczna historia o „bandzie motocyklistów” terroryzujących miasto. Tu hasła socjalistyczne, rozwijający się przemysł, komunistyczna rzeczywistość, a tam młodzież, która myśli, czuje, marzy, chce być wolna i wykrzykiwać swoje problemy – mówiła w wywiadzie dla Gazety Wyborczej Anna Dymna, która w filmie wcieliła się w pierwszoplanową postać Katarzyny.
Zgodnie ze scenariuszem gang, noszący nazwę 5 i 1/2 Bladego Józka, nęka mieszkańców prowincjonalnego miasteczka Kamienica (które „gra” Płock). Zmęczeni wybrykami harleyowców, czy motorowców – jak ich nazywa kierowniczka domu kultury (Barbara Wrześniewska) – wysyłają list do redakcji młodzieżowego pisma warszawskiego z prośbą o pomoc. W sprawę angażuje się młody dziennikarz Tadeusz (Andrzej Malec), który w końcu osobiście odwiedza Kamienicę i niemal natychmiast wchodzi w konflikt z gangiem.
Z opresji ratuje go Katarzyna (Anna Dziadyk-Dymna). Dziewczyna włada wschodnimi sztukami walki i sercem szefa motocyklowych bandziorów „Basiora” (Wojciech Echilczuk). Tadeusz postanawia więc zdobyć, przy pomocy rezolutnej Katarzyny, zaufanie harleyowców i rozpracować szajkę od środka. Ma im przemówić do rozsądku, przeciągnąć na „jasną stronę mocy”.

Kino za Rogiem w Płocku (siedziba przy Tumskiej 9a)
listopad 2017 | fot. Sebastian Adamkiewicz
Czas PÓŁKOWNIKÓW
Czy mógł w tamtej Polsce powstać film o buncie młodych, o harleyowcach przemierzających ulice socjalistycznej ojczyzny? Przewodnią siłą narodu było wówczas PZPR. Pierwszy sekretarz Władysław Gomułka, który stał na jej czele, powtarzał: „Niech ludzie myślą o pracy, a nie o odpoczywaniu. A jeździć to mogą autobusami. ”
W grudniu 1970 roku, gdy ekipa Henryka Kluby i Wiesława Dymnego pracowała nad filmem w Płocku, ekipa Władysława Gomułki wydała rozkaz użycia broni palnej przeciwko demonstrującym na Wybrzeżu robotnikom. To nie był czas dla ludzi marzących o wolności, zwłaszcza dla tych, którzy o niej chcieli kręcić filmy.
W czasach PRL-u cenzura wstrzymywała scenariusze („Człowiek z marmuru”) lub ingerowała w ich treść. „Normą” były problemy reżyserów z już zrealizowanymi filmami, które zamiast do kin trafiały na półki, stając się tzw. „półkownikami”. Tak było z filmami: „Ręce do góry” J. Skolimowskiego (13 lat na półce), „Słońce wschodzi raz na dzień” H. Kluby (5 lat na półce), „Przesłuchaniem” R. Bugajskiego (pokazany po 7 latach, już w wolnej Polsce) czy „Przypadkiem” K. Kieślowskiego (6 lat na półce). Czasami udało się uzyskać zgodę na pojedyncze pokazy w jednym lub w dwóch kinach („Wojna światów – następne stulecie” P. Szulkina), po czym znów odkładano je na półkę. Nigdy jednak nie dokonano czegoś takiego jak z filmem „5 i ½ Bladego Józka”. Narzędziem cenzora były zazwyczaj nożyczki. Tu użyto ognia. To sytuacja bez precedensu w całej historii polskiej kinematografii.
Bo wolność…
„Twórczość młodych niestety, w wielu wypadkach nie ma nic wspólnego z autentycznym życiem naszej młodzieży w mieście i na wsi, z jej pracą i zainteresowaniami, jej kłopotami i marzeniami.” Tak ocenił Władysław Gomułka „Ósmy dzień tygodnia”. Podobnie zapewne myślano o filmie „5 i ½ Bladego Józka”, który wstrzymano przed udźwiękowieniem, a jedną trzecią taśm wyrzucono.
Cenzura kazała Klubie dokręcić coś innego. – Kolaudacji było chyba z dziesięć. I jak była dziesiąta, to Wiesiek wyjął nożyczki i powiedział: „Potnijcie sobie sami ten film”. I wyszedł. Z tego filmu nic nie zostało. Ścinki zostały popalone i potem nie było z czego zrobić na nowo materiału. Nie można było znaleźć kopii. – wspominał po latach Jerzy Cnota (grający w filmie zabójcę). – jaka to była rozpacz, dla Kluby szczególnie – bo jemu wtedy „Słońce wschodzi raz na dzień leżało na półkach (…)”

31 stycznia 1971 (nr 5/164)
Cnota wspominał również, że w filmie była sekwencja tak zwanej meliny (zlokalizowana w opustoszałej wówczas płockiej Bożnicy). „Był to happening w piwnicy, w którym młodzież z tego miasteczka mówiła o najważniejszych rzeczach, o miłości, wolności. I to właśnie cenzura wyrzuciła. Nagle nas wezwali, że nie ma udźwiękowienia. Trzeba dokręcić kilka scen. I sens filmu został zmieniony. Kluba się zgodził, bo nie miał wyjścia. Nikt nie przypuszczał, że za chwilę władza się zmieni. Wiesiu z Klubą pisali na nowo sceny. To była tragiczna sytuacja.” Scena w melinie była kluczowa dla filmu. To w niej, młodzi motorowcy wykładają całą swoją filozofię wolności, o czym wspominał w Płocku W. Echilczuk.
– Na ogół po takim filmie pozostają negatywy, wszystkiego co zostało nakręcone. Czy Pani wie, że UB zabrało mi te negatywy? I zniszczyło prawdopodobnie. Ja, w swojej naiwności sądziłem, że tymi dokrętkami, zresztą to było 1000 metrów ekranowych, połowę filmu, to jest bardzo dużo. Robiłem te dokrętki, ale to było jedno wielkie niepowodzenie – tłumaczył reżyser.
– Dlatego ten film jest taki dziwny, ponieważ nie ma żadnego logicznego ciągu. Ponad połowa materiału została zniszczona. Podobno Andrzej Wajda mu mówił, żeby nie jechał do KC tylko dalej robił ten film, a on się przestraszył. No i pan Wajda miał rację, należało raczej pilnować filmu a nie układać się z ówczesnymi władzami. – wspominał reżyser Filip Zylbert – pasierb Henryka Kluby.
Jednak czas spędzony w Płocku był dla całej ekipy czasem wolności, rozmów do późna, wymiany poglądów i marzeń. Tamtej zimy udało się również zorganizować w Płocku tajny pokaz filmu „Easy Rider” Denisa Hoppera. Późną nocą do kina „Przedwiośnie” przyszła nie tylko ekipa Kluby i Dymengo, przyjechali też goście z Polski, m. in. Jerzy Skolimowski i Janusz Morgenstern.
Ostatnia scena śmierci Billa i Wyatta aż prosi się o analogię. Kluba i inni wiedzieli już wtedy, że „polscy redneckowie” czyhają na ich film. Czy przeczuwali, że większość wartościowego materiału spłonie jak motocykl Kapitana Ameryki? Nie sądzę. Finalnie, okaleczony film wyświetlano tylko w kinach studyjnych, ale legenda, zwłaszcza w środowisku motocyklowym, rosła, m.in. dzięki pięknym wspomnieniom Wojciecha Echilczuka spisanych ze swadą w książce „Harley – mój kumpel.”
Gdzie ten Płock?
– Miasto łączące w sobie elementy nowoczesności i zacofania – tak opisano Płock w 1971 roku w pierwszym reportażu z planu filmu „Pięć i pół Bladego Józka” Henryka Kluby i Wiesława Dymnego.

– (…) To piękne, bardzo fotogeniczne miasto, z magicznymi zaułkami, zabytkami, szeroką Wisłą, no i z Petrochemią, która w kamerze stwarza księżycowy, niezwykły pejzaż – mówiła po latach „Wyborczej” Anna Dymna. W 1970 roku była jeszcze studentką III roku Szkoły Teatralnej w Krakowie. – Akcja miała się toczyć w przemysłowym socjalistycznym miasteczku. W Płocku te zabytki i rozwijający się przemysł dawały przejmujący surrealistyczny obraz.
Mamy zatem ujęcia Starego Miasta i zakładów petrochemicznych (jako tło), plaży nad Wisłą i Nowego Rynku. Oto kilka przykładów
ulica Piekarska | Po dziedzińcu stojącej obok fary spaceruje Tadeusz (Andrzej Malec) i Katarzyna (Anna Dziadyk), spotykając stryja dziewczyny – proboszcza (Władysław Hańcza).
Plac Narutowicza | Nie w filmie, ale na filmowych fotosach widzimy jadącą w stronę Mostówki, na rowerze, Annę Dziadyk, a za nią gang motorowców.
Most im. Legionów Piłsudskiego | W oknie pociągu, w ostatniej scenie „Pięć i pół Bladego Józka” stoi Tadeusz machając do Katarzyny, która jedzie na harleyu razem z Basiorem. Towarzyszy im cała banda „5 i pół bladego Józka.” Klimat rodem z amerykańskich filmów drogi. A w tle uciekająca płocka skarpa, ośnieżona śniegiem zapiera dech w piersiach.
ul. Nowy Rynek / Hotel Petropol | W filmie Henryka Kluby na Nowym Rynku przesiaduje banda motorowców. Hotel Orbis (dziś Petropol) pojawia się w jednej z pierwszych scen. To tu dociera Tadeusz i rozpoczyna poszukiwania tajemniczej bandy.
1379 zdjęć
związanych z filmem 5 i 1/2 Bladego Józka
znajdziecie na
FOTOTEKA.FN.ORG.PL
Płomień miłości
Mimo, że „w tym co został z tego filmu” jest kilka ładnych scen, fantastycznie sfotografowany Płock i przebłysk geniuszu, to nie da się go obejrzeć bez komentarza wyjaśniającego z jakim materiałem mamy do czynienia.
Pokiereszowany film nigdy nie wszedł na ekrany kin. Potem, w nowym tysiącleciu, obraz przypomniała telewizja Kino Polska, a następnie kanał tv Ale kino. W Płocku zobaczyliśmy go po raz pierwszy w 2017 roku, po 46 latach od realizacji. Pokaz odbył się w ramach projektu „Filmowy Płock”, o którym możecie przeczytać w zakładce PROJEKTY. W tym roku mija 50 lat od rozpoczęcia zdjęć do filmu w Płocku.

w prasie, która wcześniej ochoczo podawała relacje z planu
Wydarzenia związane z jego realizacją wpłynęły na rozpad wybitnego duetu Kluba-Dymny. Miały też wpływ na decyzję Kluby o rezygnacji z czynnego wykonywania zawodu.
Żeby jednak nasza opowieść nie kończyła się tak smutno, warto dodać, że dla dwójki z planu, był początkiem wielkiej miłości. A było to tak. Początkowo Dymny był mocno rozczarowany obsadzeniem Anny Dziadyk roli Katarzyny, ale reżyser mu nie ustąpił. Zdjęcia rozpoczęły się późną jesienią 1970 roku. Na święta Bożego Narodzenia, Kluba wraz żoną wyjechali do Łodzi. W pałacyku w Łącku, w którym ekipa filmowa mieszkała, zostało kilka osób, m.in. scenarzysta i odtwórczyni głównej roli.
– Wracam z tych świąt do Łącka, a tu między Dymnym a Anią miłość, którą można by porównać do ogromnego płomienia. Dymny zachwycony, miękkie oko, przywiązane tylko do niej. Ania, hmm… miłość zawsze kobietę jeszcze bardziej wyszlachetnia i wysubtelnia. Była to cudowna para. – wspominał Kluba. Filmowym efektem jest, zachowana przez cenzurę, scena zbliżenia Katarzyny z Tadeuszem. Nagie ciało Katarzyny/Anny pokryte jest fantazyjnymi kwiatami. – Cały dzień Wiesiu ją malował, włożył w to całe swoje uczucie, całe swoje uwielbienie dla Ani. Kilka miesięcy później byli już małżeństwem.
(rł)
Korzystałem z następujących ŹRÓDEŁ:
- „Dymny. Życie z diabłami i aniołami”, SIW ZNAK, Warszawa 2014
- „Harley mój kumpel” Tomasza Szczerbickiego i Wojciecha Echilczuka, Wydawnictwo Wojciech Echilczuk, Warszawa 2009
- „Dymna” Elżbiety Baniewicz, Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2014
- „W Płocku kręcili Dymną na harleyu”, Milena Orłowska, w: „Gazeta Wyborcza”, strony lokalne nr 130, wydanie z dnia 06/06/2014 Gazeta Płock
- „Pięć i pół Bladego Józka”. Spotkanie z aktorami, Lena Szatkowska, w: tp.com.pl, data publikacji: 30 listopada 2017, g. 13:52
- „Mistrz filmowej ballady” reż. Katarzyna Tomicka (Kino Polska 2006)
- niepublikowana rozmowa z H. Klubą z 2004 roku, dzięki uprzejmości Joanny i Grzegorza Molewskich
UWAGA! Zdjęcie tytułowe zrobiono w szatni Kina za Rogiem w Płocku. Na jednej ze ścian znajduje się fototapeta ze zdjęciem Anny Dziadyk i bandą „5 i ½ Bladego Józka”, którego nie zobaczymy w filmie H. Kluby. Zdjęcie to jest albo werkiem (materiałem dokumentującym plan zdjęciowy) albo sceną, która została wycięta przez cenzurę.
1971, fot. Jan Górski, SF KADR






